Who is watching me... :)

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Już lecę...

do Was z nowym postem... ;) Wiadomo, gorączka przedświąteczna nie pozwala na chwile wytchnienia, ale skoro się obiecało, trzeba słowa dotrzymać i publikować w poniedziałek. 
Wg życzenia, postanowiłam dziś napisać Wam o stronie technicznej moich lalek. Myślę że słowo w temacie pomoże nieco rozjaśnić jakiego typu lalki najchętniej aktualnie tworzę. Swego czasu na moim drugim lalkowym blogu wyjaśniałam co i jak idzie, myślałam że jest to sprawa jasna raczej. Jednak Wasze pytania pokazują że warto nieco przybliżyć temat. Zatem wracam do kwestii, no i kopiuję post z "lalkowego" pt. "geneza", bo jest "tego"trochę. ;)

" Zgodnie z obietnicą dziś spojrzenie na warsztat lalkarski. Na zdjęciach widzimy niezbędne materiały do stworzenia lalki kolekcjonerskiej. Są to tzw. lale "runowe" oznacza to że głównym tworzywem jest runo owcze. Głowa jest rzeźbiona w czesance metodą filcowania na sucho. Można rzec, wszystko w moich rękach, rzeźbi się intuicyjnie, ćwiczenie się w tej trudnej sztuce - to nasz sprzymierzeniec.:)









 









 Nie da się ukryć, robota to trudna i żmudna, bywa że dosłownie : "krew, pot i łzy". 
 Dodam że wraz z następnymi etapami wcale nie jest łatwiej. ;)
Pracujemy z gazą i specjalistycznym trykotem aby lalka miała swoją trwałość i zadowalający efekt. Malowanie & szycie... dużo szycia...












Gotowa główka, czas na przymiarkę czupryny. ;)
Tak, to Amelia w pierwszym wcieleniu. ;) Nie wspomnę jak brzydko była przezywana przez moje córki, dlatego czym prędzej zmieniła orientację i czuprynę. ;)





 




Następnie pracuję nad wymodelowaniem i uszyciem ciałka: 
Na tym etapie wypada nam się zabawić w szewca, krawcową i stylistkę. :)



 









Tyle miałam do powiedzenia w lipcu 2015... dziś dodam jeszcze kilka zdjęć z poszczególnych etapów. Technikę również udoskonaliłam na swoje potrzeby i gust - malowane oczy  zastąpiłam akrylowymi aby lalka mogła służyć dzieciom, zmodyfikowałam stawy i teraz w większości stosuję ruchome połączenie. Rzeźba w runie nie należy do łatwych, moim zdaniem dużo trudniej wypracować odpowiednie proporcje i rysy niż w masach plastycznych, cóż, coś za coś. :)  Ojej, ile fotek wybrałam! Nie wiem jak Wy, ale to jest to, co osobiście lubię najbardziej- pogapić się na poszczególne etapy w trakcie, więc do dzieła! :) Miłego oglądania (mam nadzieję) . 
 




















poniedziałek, 11 grudnia 2017

Julek, Krysia, Oskar...













Witajcie. Zastanawiałam się z czym dziś do Was przyjść? Wybór padł na moją "gansta group" , mam do nich sentyment, ot powód! ;) Lalki powstawały w ostatnim roku, "najstarszy" jest Julek,(styczeń 2017r.), następnie powstała Krysia,(luty), potem Oskar,(marzec). Z reguły stworzenie kompletnej postaci, z ciuszkami i resztą stylizacji, zajmuje mi ok. miesiąc. Jakoś tak wychodzi że mierzą ok. 50 - 55 cm. Wielkość zależy od głowy do której proporcjonalnie tworzę tułów i kończyny..  
A co z  kolejnym postem?  Może pokazać ubranka z bliska, lub macie ochotę na  "płodozmian", czyli "inną" technikę? Czekam na sugestie. :) 
Tymczasem, serdeczności ślę. Dziękuję za odwiedziny i ewentualne słówko komentarza. :)




 


poniedziałek, 4 grudnia 2017

lala po liftingu.















Zastanawiałam się co dziś pokazać Wam w ramach tzw. powtórki z rozrywki. Padło na "Idę" ponieważ nieco niżej możecie zobaczyć jak pierwotnie się prezentowała. W pewnym momencie zdecydowałam się na zmianę stylizacji. Tym samym zmieniłam jej imię na "Eva". W ramach metamorfozy otrzymała nowe ubranka oraz rozmiar większe oczy. Tak, tak jestem "wielkim kreatorem" i mogę wszystko niemal... ;) Jestem ciekawa jak Wam się Evcia spodoba w nowej odsłonie? Ja uważam że zmiana wypadła korzystnie, Evcia zyskała więcej wdzięku i dziewczęcości, przy okazji stała się "Paryżanką" i tam też zamieszkała.
W odpowiedzi:
annabell - jeśli chodzi o pluszaki- to szyje się je standardowo - ręcznie lub maszynowo ze specjalistycznego futerka (pluszu), wykrój tworzy się samodzielnie lub można skorzystać z dostępnych , gotowych. Małpka jest miksem technik- głowę wykonałam podobnie jak wykonuję lalki- metodą rzeźby w runie owczym + wykrój samodzielny z metalowym stelażem wewnątrz ciała (łącznie z ogonem). 

  

 

poniedziałek, 27 listopada 2017

para misie...

Zgodnie z umową- jestem od dziś w każdy poniedziałek. Czas niebytu w blogowym świecie trwał  dość długo, będzie co nadrabiać... ;) Zatem przez "kilka" poniedziałków będę Was zapraszać na starsze i nowsze prace. Jak zwykle działałam w kilku technikach i dziedzinach jednocześnie. Zakorzeniłam się najbardziej w temacie rzeźbionych w runie owczym lalek. "Oprawa" lalki wymusza użycie co najmniej kilku technik, tak więc działałam troszkę drutami, szydełkiem, czółenkami, ale na mikro skalę, że tak powiem. Jak zwykle u mnie, było nieco około biżuteryjnych prac- będą się pojawiać co jakiś czas- zapraszam. Dziś zacznę od posta "misiowego", jako że na dzień 25 listopada przypada "Światowy Dzień Pluszowego Misia". Pluszaki to też nowość u mnie - do tej pory uszyłam kilka oto one: małpka jest modyfikacją oczywiście. Nie wiem czy podpada pod misia pluszowego, ale znalazła się tu z racji użytego do wykonania ciałka, futerka na pluszaki. Głowa jest modelowana podobnie jak w lalkach metodą igłową, filcowania runa owczego na sucho. Zapraszam serdecznie.
ps. dodam jeszcze - na ewentualne kwestie zawarte w  komentarzach odniosę się w kolejnym poście, myślę że tak będzie prościej. 

wtorek, 21 listopada 2017

Jest decyzja...

... postanowiłam wrócić. Postaram się wrócić i powalczyć o blogowy świat. Dziękuję za komentarze w tej sprawie, przeważyły szale. Zaczynam od następnego poniedziałku i będę trzymać się tego dnia na publikację. Jeśli mogę prosić o kolejną radę, napiszcie proszę czy wrzucać prace które powstały w międzyczasie czy tylko nowości, które powstaną lub nie miały premiery na fejsie czy instagramie? Będę wdzięczna za sugestie. Zatem, do zobaczenia w najbliższy poniedziałek. :)

czwartek, 16 listopada 2017

?

Tak dawno nie blogowałam, że zapomniałam gdzie w panelu sterowniczym klika się aby napisać nowy post... bywa... Od pewnego czasu rozmyślam co począć z moimi dwoma blogami? Ten jest (był?!) zamknięty dla publiki , lalkowy otwarty ale nieuzupełniany kompletnie. Zastanawiam się czy w ogóle  ma sens powrót do blogowania? Jeśli już, to powrócę do tego pierwotnego pt. "tu anya es art" a zamknę na dobre blog z lalkami- to miejsce jest mi bliskie a "art" mieści spektrum moich prac rękodzielniczych.. Czy jest taka wola aby walczyć o czas blogowy, lekko refleksyjny, "bezlajkowy"?  Zaczynam dojrzewać do powrotu... Zatem pytam: czy ktoś tu jeszcze  ma ochotę zajrzeć? Rzucam hasło w wirtual: chcecie mnie tu jeszcze??? Proszę o odzew i słowo komentarza.