Who is watching me... :)

piątek, 8 maja 2015

no i zaś...

... blog odłogiem leży... Oj,oj, już nadrabiam o ile to możliwe. Milczenie w blogosferze w moim przypadku nie oznacza że na polu rękodzielniczym posucha, wręcz przeciwnie, mogę rzec. Tworzę sporo, w kilu technikach równocześnie. Z sutaszu szyłam dość dużo, powstało kilka sztuk biżuterii wymiankowej oraz na zamówienie, było jeszcze parę "wklęsłych" pisanek zdobionych techniką decoupage i ażurem oraz  pracowałam nad ukończeniem i stylizacją lali. Tak że dzieje się dużo.  Z tego m.in. powodu łatwiej mi na bieżąco wrzucić zdjęcia na portale społecznościowe. No ale żeby nie zanudzać, zacznę od lali. 
Oto Amelia - stylizacja inspirowana amerykańską pionierką kobiecego lotnictwa - Amelią Earhart. W domu naprzemiennie zwana również Melą. Akcesoria robione są ręcznie z naturalnej skóry, garderoba szyta na miarę + samolocik bo mała marzy o bujaniu w przestworzach. Najwięcej problemów przysporzyło mi zrobienie bucików oraz uszycie kurtki. Kurteczkę szyłam z mikro ścinków skórzanych i żeby w ogóle coś zdziałać, musiałam najpierw je zszyć w całość zygzakiem na płasko, a potem kroić z tego kurtałę - to mnie wymordowało do oporu... Buciki, hmmm, z bucikami nie było łatwiej, hehe ;)
Wielkość ok.46-47cm.
Całość w wiosennej aurze prezentuje się tak: