Who is watching me... :)

czwartek, 16 października 2014

Skrzacik raz... ;)

Ach, jak zwykle brak czasu na regularne prowadzenia bloga... Nadrabiam. :)
Dziś moja pierwsza nieudolna lala z rzeźbioną twarzą. Jest to swoista modyfikacja głowy robionej metodą waldorfską z rzeźbieniem na sucho w runie owczym. Muszę powiedzieć że poruszam się w temacie jak dziecko we mgle: zrobienie twarzyczki i obszycie tkaniną wierzchnią nie jest proste, kiedy chce się to zrobić w miarę poprawnie i estetycznie. Mój "skrzat" nawet dostał mianowany "brzydalem" oraz "porażką". Pomimo trudności myślę że jakoś z tematu udało mi się wybrnąć. Mam świadomość braków w technice i chciałabym jednak od fachowca się uczyć, bo do pewnych myków nie sposób samemu dotrzeć. Jestem kompletnym samoukiem, jeśli chodzi o techniki rękodzielnicze , ale tym razem postanowiłam skorzystać z profesjonalnego kursu. :) Dla mnie zgłębianie nowych technik to czysta przyjemność, więc i uczestniczenie w kursie sobie funduję w ramach sprawiania sobie frajdy. Kurs ma odbyć się po połowie listopada, sama jestem ciekawa jak wypadnie i na ile pozwoli mi rozwinąć skrzydła i popracować nad własną wersją lali kolekcjonerskiej.
Tymczasem wspomniany brzydalek  w odsłonie pt. "Skrzacik", bo jest też  drugie "wcielenie" owego. Właśnie pracuję nad fotkami, więc wkrótce nowa sesja.
 Zapraszam - buziaki. :)