Who is watching me... :)

czwartek, 20 marca 2014

w ramach rekonwalescencji...





 ... udałam się wraz  z osobistym Małżem na wypoczynek w minimalnym czasie, aczkolwiek wymiar owego to, pełen luksussss, i to mi pasi! :D  Tego w poszpitalnej rzeczywistości trzeba mi było bardzo , więc, umówmy się,"wygody" są kosztowne  i  nie żałujmy grosza. ;) Powiem jedno: okoliczności przyrody - bajeczka! :) Rafa koralowa koi zmysły, achhh! 
W afrykańskich klimatach skrzydełka owada dziergałam bez presji, tak jak lubię. :)
p.s. mam pytanie: czy "tradycyjne" blogowanie ma sens jeszcze w erze "fejsa"? Kto tu zagląda z przyjemnością etc. ? Bo niby poprzez facebook  jakby łatwiej mi samej się skomunikować i mobilniejsze komentarze takie na żywca wrzucać, z drugiej strony mam jakieś nieodparte uczucie straty... bliskości...  ehh. panta rhei...