Who is watching me... :)

czwartek, 18 kwietnia 2013

wczoraj...

Wczoraj miałam okropny dzień... Bardzo złe samopoczucie, myśli najczarniejsze z czarnych w dodatku odezwała się rwa barkowa. Nie mogłam sobie miejsca znaleźć ani zajęcia sensownego i takiego przy okazji, co by nastrój poprawiło. W pełnej desperacji sięgnęłam po zakamuflowaną od miesiąca glinkę AC. Powiedziałam sobie: albo coś ulepię albo schrzanię - trudno. No i zrobiłam kilka mini charmsów - w zamyśle przeznaczenie inne im szykowałam , ale po wypaleniu i polerowaniu postanowiłam że póki co, zostaną dołączone do bransoletki. Poza tym humor w czasie pracy z glinką poprawił mi się o 100% co najmniej! ;) Przy okazji wróciłam pamięcią do lat szkoły ceramicznej, choć to wieki temu było przecie... Glinka srebra zadziwiająco przypomina tę ceramiczną właśnie z którą przed laty miałam bliskie kontakty. ;) Tak że i w tym wypadku sprawdza się metoda: na frasunek, trza się za robótkę miłą brać, czego Wam i sobie życzę!:)
Serdeczności! :)