Who is watching me... :)

środa, 10 kwietnia 2013

małe co nieco

Dziś trochę staroci pt. "serce na dłoni", metalowce czyli. Robiłam wisiorki dość dawno w ramach ćwiczeń z "gesztelką" , czyli "piłką"  oraz brzeszczotami w wersji mini, tj. jubilerskimi. Jest to sztuka dość trudna muszę przyznać. Żeby wyciąć środek , trzeba przez przewiercony otwór wprowadzić brzeszczot i manewrując umiejętnie, starać się wyciąć blaszkę w odpowiedni kształt. Ja ćwiczyłam wycinanie motywu serc. Miałam pomysł na większą serię, nawet materiały potrzebnie mam zakupione, ale proza życia - brak czasu przesuwa zabranie się za "metalowce" w bliżej nieokreśloną przyszłość. Zatem dziś tylko dwa serducha jako zapowiedź być może czegoś więcej... ;)
Oraz sutaszowe kolczyki-klasyki. Najwidoczniej z powodu aury szaro-burej chce mi sie robić pastele. Kolczyki właśnie w takiej tonacji pastelowy beż + rubin. :)
Pozdrowienia oraz wielkie dzięki za pozostawione słowo komentarza , zawsze czytam z przyjemnością. :)