Who is watching me... :)

czwartek, 31 stycznia 2013

co tam słychować...

Witajcie. :) Dziś totalnie miszmaszowo będzie, ponieważ nazbierało się troszkę różności a i sprawcę mojego niebytu na blogerze trza przedstawić. ;)
 Zatem prac kilka:
  Próba graweru w miedzi. Taki "naiwny w stylu rysunek odręczny" wykonałam za pomocą narzędzia grawerskiego "Dremela". To jest cudo muszę powiedzieć- pracuje się lekko łatwo i przyjemnie, po metalu idzie jak masełko. Poza tym kolczyki sutaszowe: koła oraz maluchy. Na dodatek koralikowym wężem robiona bransoleta z przywieszkami z metali kolorowych, ręcznie ciętych oraz maltretowanych własnoręcznie - miedzi i mosiądzu. A na sam koniec moja kochana przeszkadzajka. :) Straciłam psiaka kochanego - 11 letnią bokserkę... Cóż było robić, jak żyć bez zwierzaka? Rozchorowałam się z deprechy i cierpiałam fizycznie przez ostanie trudne miesiące życia mojej Ziuty... Decyzja o przyjęciu do rodziny kolejnego psiurka pozostawała wyłącznie kwestią czasu. Zatem jest z nami od tygodnia: Fantazja ze Skrzatlandu, po domowemu Panna Lusia. Oto ona. :) Serdeczności posyłam! :*