Who is watching me... :)

czwartek, 23 sierpnia 2012

powrót gałgana oraz miedzi niekoniec... ;)

Zatem jako się rzekło: gałganek w kolorach błękitu, szarości, pastelowe - love po prostu wyszywanki. Sutasz chabrowy, dodatek agatu w komponujących się  barwach. Będzie prezentem dla jednej bardzo fajnej Babki. :) Miała być tajemnica, ale już się wygadałam na "gadu-gadu"... ;)  Jak to gaduła: gadu gadu i wypaplała - niespodzianka wyjawiona, z nadzieją pozostaję że wisior się spodoba? Jeśli zaś nie, to może posłużyć za poduszeczkę: do igieł lub pod główkę nawet!;)
Co do miedzi... oj "niekoniec", "niekoniec"... Kolejne "charmsy" tłuczono-pacane. Tym razem na podłożu z grubej dechy wyłożonej dodatkowo skórą. Pacało się bardzo przyjemnie - będzie więcej zapowiadam, bo obiecałam sprezentować oraz rozdać chcę kilka. ;) Widoczne na fotkach bransoletki powstały poprzez uplecenie z bawełnianego sznurka na kółku "kumihimo". O ile sam "sznur"  wyszedł bardzo fajnie, nieco surowy, przaśny, miły w dotyku i fajnie się układa, o tyle niepraktyczna cholera z niego!;) Pobrudził się oksydą z miedzi pomimo zaimpregnowania przed "montażem"... Dodałam surowego jedwabiu ręcznie tkanego, tak że od biedy można nosić, ale ten "patent nie przeszedł próby ognia". ;) Baza pleciona na kumihimo owszem, ale surowiec musi być inny, tzn. czysta , w naturalnym kolorze bawełna się nie nadaje do łączenia z oksydowaną mocno miedzią. 
I to by było na tyle... Pozdrówka!:)