Who is watching me... :)

wtorek, 12 czerwca 2012

się porobiło...


Witajcie. :) Zapowiadałam niedawno że coś nowego po głowie mi się kołacze. Otóż,nowe przybyło i zostało niemal natychmiast w obroty wzięte. Hmmm.... no i pewne rozczarowanie w tym momencie nastapiło muszę szczerze przyznać. Mowa o utwardzaczu do tkanin pt. "Poverpol". Oczyma mojej wyobraźni, (nieco chorej czasami), już widziałam utrwalone koronki, ułożone w fantazyjne kształty tkaniny. Jednak jak na mój gust wszystko trochę za twarde, kanciaste, ostre. Tkanina potraktowana preparatem sztywnieje na kamień ale przy okazji zmienia strukturę,(co oczywiste), przyznaję bez bicia - dla mnie w takiej postaci: mało atrakcyjne. Zatem w moim wykonaniu nie będzie raczej biżuterii w całości traktowanej "poverpolem", mam zamiar wykorzystywać go do niektórych elementów i tu widzę spory potencjał w preparacie. Nic nie poradzę że komfort cenię sobie ponad wszystko, (skarpety frotte, mięciutkie piżamki domowe itp.)... ehhh!;) Podobnie rzecz się ma w przypadku biżuterii: przyzwyczaiłam się do jedwabistego sutaszu, podbicia skórą,chłodnego acz przyjemnego w dotyku polerowanego metalu, muskanej piórkami szyi. Zatem póki co pozostaję przy "tradycyjnych" technikach z elementami "nowego" być może... ;) Ilustracją powyższych rozważań tudzież wynurzeń, niech będą te oto obrazki. Koronka frywolitkowa podmalowana na złoto oraz dwie bransolety na bazach mosiężnych, przy czym jedna zdobna w jedwab + motylka frywolitkowego, druga to koronka frywolitkowa utrwalona i "przyklejona"  do mosiądzu.
Na koniec troszkę haftu cieniowanymi
wstążeczkami.Potrzeba mi było pilnie kartki okolicznościowej , więc powstała taka oto sercowo-różana: przaśna , a takie lubię najbardziej. :)