Who is watching me... :)

środa, 21 marca 2012

baju, baju, byłam w raju... :)

Witajcie!:) Urlop zaliczam do udanych : zakątek uroczy, bajeczny, wprost nierzeczywisty. Hotel idealnie wkomponowany w przyrodę,"w pakiecie" piękna zatoka z lagunami i cudnie zachowaną rafą koralową. Nurkowaliśmy i snurkowaliśmy  do oporu. Muszę powiedzieć że przygoda z robieniem fotek podwodnego życia fascynująca, choć trudna to sztuka. Zaś to co pod powiekami zostaje, nie do opisania i jak klasyk mawia: "bezcenne". Dodam, że plaże wprost usiane skarbami natury, jednak nic z tego bogactwa uszczknąć się nie da. Surowa kara grozi za zabieranie i wywożenie czegokolwiek co się z Red Sea wyciągnie lub znajdzie na plaży. Szkoda mi bardzo było, ale szanuję i popieram surowość przepisów w tej sprawie.  Zatem kilka fotek z "rajskiego zakątka" załączam. 
p.s.Bez zakupów "przydasiowych" obyć się nie mogło, choć "stacjonowaliśmy" na pustyni. Chłopak z kramikiem bużiuteryjnym chyba mnie pokochał po tym jak wykupiłam większą część jego zaplecza. Szyłam biżu i dziergałam frywolitki na plaży czym wzbudzałam ogólną sensację i podziw!;) Haha,szczególnie tubylcy  gratulowali mojemu TŻ tak zaradnej i clever żony, dochodziło nawet do "ekscesów" w postaci całowania po rękach... ;) 
Parę "ażurków" na koniec w klimacie przedświątecznym oraz wiosennym. Wszystkim pięknej wiosny życzę oraz pogody ducha! :) Pozdrawiam!:))
... dorzuciłam jeszcze jedną fotkę rafki... cóż nie mogłam się oprzeć... ;)