Who is watching me... :)

wtorek, 24 stycznia 2012

czarny zamiast...

Przedstawiam naszyjnik w czerni, który powstał zamiast... 
Zamiast białego, ślubnego, nad którym pracowałam w błogiej nieświadomości, że śliczne kwiaty, które uszyłam do kompletu,nie współgrają kompletnie odcieniem z sutaszem. P.s "biały" - odłożony na czas bliżej nieokreślony - zdobycie tkaniny "ton w ton", brrr, chyba niemożliwe ("obleciane mam " sklepy w promieniu 70km).

 Następne "zamiast" - projekt "cósia na skórze" - Ojjjjj brzydactwo wyszło niemożliweeeee!!!!! Czasu poświęciłam owemu, szyłam, kułam paluchy i klapa... ;) Nic  to, następne doświadczenie za mną, pomysł jest , może kiedyś doczeka się "przyzwoitej" realizacji!;)
Następnie próba wykonania "najzwyklejszych, po Bożemu" kolczyków. No i??? kurcze, nie potrafię... Jakoś nie trzymają się mnie ostatnio "normalne", jeno dziwolągi. ;) A że u mnie "mus", to nie "mus" właśnie, nie będzie "normalnych "kolców póki co!;)


I jeszcze z innej beczki- "tlidowską" jedną popełniłam w międzyczasie. :) 
Zatem do czerni wracając - naszyjnik troszkę układający się"w szpic", zapinany z przodu pod kwiatem. Kwiaty z pięknego, matowego naturalnego jedwabiu, zdobione frywolitką ,sutasz - forma na całej długości - fantazję puściłam i poszło... ;)
p.s. nie mam pojęcia dlaczego tekst przestawia mi się z większego na mniejszy , sory bardzo. ;)







 Pozdrawiam wszystkie osoby odwiedzające i pozostawiające słówko - dzięki! :)) Do Miłego!:)