Who is watching me... :)

czwartek, 27 października 2011

i jeszcze...

Witajcie, dziękuję pięknie za wypowiedzi na temat naszyjnika z poprzedniego posta. Jak widać projekt okazał się nieco kontrowersyjny, ale to chyba dobrze, mam wrażenie? Biżuteria, a jeszcze tak specyficznego gatunku jak sutasz,musi trafić w gust indywidualnej osoby, to nie bułeczki z piekarni które wszystkim się podobają i świetnie smakują. ;)  Bardzo fajne sugestie przy okazji padły, dzięki wielkie raz jeszcze! :)
Dziś kolejna propozycja sutaszu z frywolitką. Może pamiętacie, kiedyś zrobiłam frywolitkowe bransolety ("na nożna" wersja również była)z pętelką na palec? Postanowiłam znany patent na sutasz przełożyć. Zrobiłam kalsyczną sutaszową bransoletę "wmontowałam" do niej frywolitkową koronkę z pętelką i oto powstała bransoleta frywolitkowo- sutaszowa. 
Ale, ale... w momencie fotografowania zauważyłam że bransoleta bardzo fajnie leży na szyi i może po odpowiednich zabiegach służyć jako naszyjnik. Zatem zabrałam się do roboty, uszyłam drugą bransoletę sutaszową, która dopięta  staje się przedłużką obróżki naszyjnika. Zatem powstał kolejny "sutasz wielofunkcyjny" (kiedyś już taki projekt zastosowałam). Czyli mamy 3 w 1:  dwie bransolety: jedną z elementem ozdobnym z frywolitki, drugą prościutką "wężykową" oraz po zmontowaniu obu bransoletek - naszyjnik z frywolitką. 



Jak wyszło?
aha, frywolitka jeszcze nieusztywniona... ;)

wtorek, 25 października 2011

miks ;)

 W ramach pewnego zamierzenia powstają projekty sutaszu łączonego z frywolitką. Nie mam pojęcia co z owego zamiaru wyniknie i czy w ogóle coś, ale staram się otworzyć na owo połączenie. A nie jest to wcale łatwe, muszę powiedzieć... Granica między wysmakowanym rękodziełem a kiczem wydaje się w tym wypadku wyjątkowo cienka.O ile w kolczykach jeszcze jakoś koroneczkę da się "wpasować" w całość, o tyle myśl o czymś bardziej rozbudowanym w formie, przyprawiała mnie  o dreszcz. I nie były to "podniecające" dreszcze, o nie!;) Jednak w końcu popełniłam większą formę, która w sobie skupia haft sutasz i koronkę frywolitkową. Dziś przedstawiam ją Wam pod osąd... Naszyjnik zapinany z przodu, sutaszowy element z kyanitami i perłami zawieszony na satynowej taśmie  wyszywanej frywolitką z metalizowanej nici. Co o takim połączeniu myślicie, jestem ciekawa Waszych opinii jak diabli! ;)
ps. w zanadrzu mam coś jeszcze ale, bestia nie dała się dziś sfotografować... a żeby było lepiej, w trakcie "nieudanej sesji zdjęciowej" wpadłam na pomysł jak owo rozbudować rozszerzyć tym samym funkcjonalność.
 Obadamy co z tego wyjdzie?! ;)Zatem tymczasem - naszyjnik. 
Dziękuję za wizytę, komentarze 
 bardzo, bardzo mile widziane!!! :)))
 przepraszam za "rozstrzelony " tekst, ale blogger nie słucha...