Who is watching me... :)

piątek, 29 lipca 2011

United Colors!!! :)

Zafiksowałam się na "colors" i dobrze, myślę! 
Od dłuższgo czasu w obszarach szarości i czerni poruszałam się nonstop nie mogąc przełamać swej skłonności do "mono". Pomału, dzięki sutaszowym tasiemkom, powracał do mej świadomości i wrażliwości kolorrrr. :) Dzięki czemu w sklepach wybierając szmatki dla siebie, czasem kupię coś "nie czarnego"!? ;) Sama jestem w lekkim szoku z tego powodu... O dzięki ci sutaszu! ;)
Niesiona falą koloru, powstały  bransolety: "filcAnki" kolorowe, zdobione elementami koralikowymi. Miła odskocznia od sznureczków, fajnie się nad nimi pracowało. Filc świetnie się nosi, bransolety wygodne są bardzo. :)
Ale żeby nie było, że o "sprawcy" nic. Skończyłam kolczyki zapoczątkowane w pięknych okolicznościach przyrody.
Oto "Mexico".
 











  




Sama nie wiem, co się jeszcze z tej "rozbuchanej namiętności " do "colors" urodzi... ;) 
Całusss! :)))
Ps. idę myśleć nad zapowiadanym cukieraskiem...