Who is watching me... :)

piątek, 24 czerwca 2011

przed urlopem :)

Jako się rzekło, przed urlopem zmajstrowałam oto to: 
- nr2. z kolekcji "surowy kamień w sutaszu"("raw stone collection"). Tym razem jest to plaster agatu zahaftowany troszkę koralikami. Taki "robali" lub "meduzi" -z pewnością to emanacja mojego stanu przedwakacyjnego.
- kolczyki - pary dwie. Kolorrr mnie opętał tym razem na maksa! ;) 
Ehh, już za chwilę na wypoczynek wybywam, więc "natenczas" zamieszkałam w kuchni, bo wyjazd rodzinny nad Adriatyk i ktoś został wytypowany do zapewnienia prowiantu owej. ;) Właściwie w kuchni "na codzień" pomieszkuję chętnie, a pichcę z wielką przyjemnością, więc nie cierpię z tego powodu wcale. Tak więc twórczo wciąż, można śmiało powiedzieć: smażę , piekę, zamrażam i fajnie!:)
W dodatku będzie w tym roku okazja pobyć wakacyjnie razem z naszymi dorosłymi córkami,bo już nie pamietam kiedy razem wypoczywaliśmy. 


Papa - bywajcie! :))) 

poniedziałek, 20 czerwca 2011

po prostu skok w bok... ;)

Bardzo chciało mi się: filcować, szydełkować, dziergać na drutach, uszyć coś innego niż biżuterię... ;) 
Za jednym zamachem wszystko w Misi zawarłam. Główka filcowana z merynosów na sucho, ciałko wyszydełkowane z moherka, sukienka na drutach,a z racji że "dziewczyna" chce uchodzić za motylka- skrzydełka troszkę z drucika, troszkę uszyte.  Miśka ma ok. 20 cm.
Ps. sutaszowego coś rownież wykończyłam ale: "o tem potem"... ;) 
Pozdrawiam miłego tygodnia życząc. :)