Who is watching me... :)

wtorek, 6 września 2011

uwaga, uwaga - do Candy się dokłada! :)

Jako się rzekło, do mojego "Frida - Candy"  dokładka będzie... tzn. jest!;)
Te oto kolczyki staną się własnością jednej z osób, której komentarz szczególnie przypadnie mi do serca. :) Jest szansa, proszę próbować i się dopisywać.
A poza tym muszę się dziś nieco wywnętrzyć... Wybaczcie, prywatę ale proszę, przeczytajcie.  Bywam ma rozmaitych portalach społecznościowych, podczytuję, jasne. :) Od pewnego momentu obserwuję zjawisko "tępienia konkurencji" poprzez notoryczne krytykowanie. Czyjaś praca : źle, brzydko, ktoś zabrał zdanie w sprawie : po co się odzywa i dlaczgo, ktoś sprzedaje tu i tu : beznadziejna sprawa, bo mnie tam nie chcą... Kurcze, maskara jakaś!Odcinam się zdecydowanie od tych złych emocji wypuszczanych w przestrzeń! Nie żebym za jakąś mega świętą się miała, ale po co to komu??? Staram się wyrabiać  w swej  naturze nieco samodestrukcyjej pozytywne myślenie, dziękuję że los łaskawie się ze mną obchodzi do tej pory chroniąc od tragedii życiowych, w marę możliwości pomagam i dzielę się z innymi. Wcale nie jest mi potrzeby czyjś chory ekshibicjonizm i niedojrzałość emocjonalna, lub po ludzku mowiąć - "efekt  klasycznej sodówy"! Myślę że jesteśmy wystarczająco smutnym Narodem, żeby jeszcze sobie nawzajem dokładać w czułe miejsca, bez potrzeby - zupełnie gratis... ehhhh Proszę wybaczcie, nie mam pojęcia czy jestem w ogóle zrozumiała, ale miałam potrzebę wygadania się i już!:)
W dowód na to, że należy na "dobru" się skupiać załączam fotkę "Naszego adopcyjnego Syna". Jesteśmy rodzicami zastępczymi w akcji "Adopcja Serc" już od 2003roku, Neste mieszka w Rwandzie, gdzie toczyły się plemnienne wlaki, jego cała rodzina zstała wymordowana, ocalał tylko chłopiec i jego starsza siostra. Nasze comiesięczne 70zł pozwala na edukację Neste  i utrzymanie 2 osób... :))) 


Skupiajmy się na pozytywach Kochani!:))) 
Ps... dopiska... Kochane Babeczki - serdecznie dziękuję za tak  szczere wypowiedzi. Dzięki, dzięki... jest mi dużo lepiej...
W kwestii formalnej - kolczyki będą dla osoby komentującej , ale niekoniecznie tu , pod tym postem, żeby było jasne. Wszystkie komentarze od ogłoszenia Candy mają tę szansę, jest wiele cudownych wypowiedzi, miłych słów pod adresem mojej tzw. "twórczości", więc najpewniej spośrod wybranych, wylosuję jedną osobę , która otrzyma kolczyki. Buziam mocno!!! :* 

29 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą, że jesteśmy smutnym Narodem, a szkoda :) Osobiście uważam, że trzeba zmienić swoje nastawienie do innnych. Nie wbijam więc szpili w serce, ale kieruję myśli w pozytywną stronę. W końcu sami decydujemy o swoim losie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to się mówi "haters gonna hate" i coś w tym jest, ludzie przelewają swoje frustracje - a w internecie najłatwiej, bo anonimowo :) nie chcą mnie, to tym co ich chcieli trochę życie uprzykrzę. jako, że nie stanowisz mojej konkurencji napiszę tylko tyle... chętnie bym przygarnęła te cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolczyki piękne. Podziwiam Twoje prace niezmiennie :)
    A jeśli chodzi o opisane przez Ciebie zjawisko, to w moim odczuciu jest typowo polskie. W swoim czasie udzielałam się sporo na portalach foto i na polskich typowe było, że przypadkowy wizytator zostawiał po sobie "konstruktywne" komentarze typu "beznadzieja, kiepskie" bez dodania niczego co by uzasadniało negatywną opinię. Krytyka jest dobra, pozwala się rozwijać, ale trzeba pokazać konkretnie co jest nie tak. No, chyba że całość jest do bani ;) co tez przecież się zdarza, ale przynajmniej ja wtedy nie komentuję. Bo i po co? :)
    Na międzynarodowych portalach tego zjawiska nie zaobserwowałam.
    Kiedyś rozważałam taką adopcję, ale pomysł upadł, bo z wrodzonej nieufności nie wiedziałam, czy te pieniądze na pewno trafiają do potrzebujących. Podziwiam Cię, że się na to zdecydowałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam sie z tobą Aniu:) Zawsze znajdą się tacy zgorzkniali, nieuczynni i zawistni ludzie. Trzymam się od takich osób jak najdalej. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj:)
    Świata niestety nie zmienimy, bo ile jest ludzi na świecie tyle różnych osobowości...niestety...wszędzie znajdują się nieżyczliwi ludzie. Jak ktoś wspomniał czują się bezkarni, bo anonimowi:(to przykre..bardzo.
    Kolczyki wspaniałe, nie mogę się napatrzeć na te Twoje cuda..
    A akcja z adopcją godna podziwu:)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam Twoją wypowiedź z niedowierzaniem. Nie latam po portalach bo nie mam na to czasu jak również nie udzielam się cyklicznie na blogach.
    Nigdy nie zostawiam po sobie śladu gdy mi się coś nie podoba nawet jako ,,anonim,, natomiast nie przejdę obojętnie obok pięknej rzeczy i tylko te wyłapuję z obserwowanych blogów. Wtedy muszę coś skrobnąć pod postem lub zdjęciem bo wiem, że osobie prowadzącej blog takie słowa są jak miodek:)
    Kolczyki zrobiłaś cudne i to one dziś mnie tu ściągnęły. Jestem zachwycona haftem sutasz lecz nie mam odwagi na łączenie tych sznurków.
    Może kiedyś spróbuję.... :)
    Podziwiam Cię za chęć niesienia pomocy na odległość. Neste jest zapewne cudownym dzieckiem i jednym z wielu dzieci, które na taką pomoc czekają.
    Cieplutko pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uważam, że słusznie podzieliłaś się tą refleksją. Rzeczywiście staliśmy się smutnym narodem, a przecież wcale tak bardzo smutni nie byliśmy kiedyś. Można zauważyć strzępy naszej dawnej otwartości i serdeczności jeszcze w Bieszczadach np. lub gdzieniegdzie w górach-tam gdzie jeszcze ludzie sie całkiem na kasę nie nastawili. Byłam harcerką i pamiętam jak szliśmy na rajd do Ciężkowic bez problemu mogliśmy odpoczywać na podwórku obcych, przydrożnych gospodarstw a do tego za darmo dostaliśmy kompotu oraz poczęstowano nas świeżoupieczoną drożdżówką. Nie było takiej zawiści i zazdrości. Terza zwłaszcza w dużych miastach widzę zakopleksienie europejskie, które sprawia, że dobro jest luksusem i szpanem a kultura zanika ustępując miejsca chamstwu, którym leczymy swoje ego.
    Czytając tego posta pomyślałam, że fajnie iż ktoś jeszcze potrafi tak z serca pomagać i dzielić się z innymi. Nie odebrałam wcale tego tak, że się chwalisz, raczej , że chcesz propagować zwykłą życzliwość i dlatego postanowiłam się odnieść w komentarzu do Twojej refleksji. Myślę, że nie jest nas fajnych ludzi tak mało więc powinniśmy się pokazywać częściej i dawać przykład jak dobre wychowanie, zwykła życzliwość zdziała więcej niż leczenie swoich kompleksów poprzez obrzucanie innych często niesłuszną krytyką i zazdrosnymi komentarzami:)
    Pozdrawiam ciepło przekazując mnóstwo pozytywnej energii.
    Ps. Fajnie byłoby miec takie kolczyki, ale i bez nich odniosłam sie do Twojego posta ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anyu, podglądam Cię od dawna, choć dość rzadko komentuję. Uważam,że nasi rodacy mają bardzo brzydką cechę- nie potrafią wyeksponować własnych zalet bez oplucia osób, z którymi konkurują.I bardzo mi się to nie podoba.Wiesz, mnie się podobają wszystkie Twoje prace, po prostu masz talent i pasję, a to najważniejsze.A te miniaturowe ubranka zawsze mnie powalają, są niesamowite.Mnie po prostu brak cierpliwości, czasami.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję siły i odwagi, to cechy Fridy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Odnośnie jej twórczości, poznałam ją dzięki Magazynowi Gazety Wyborczej (jeszcze przed modą wywołaną filmem)i poruszyły mnie swoją szczerością, drastycznością, a zarazem kobiecością.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha! Dziś też się trochę poburzyłam, kiedy na fb widziałam dziwne wypowiedzi, akurat na temat wyceny sutaszu. Ech, nawet nie będe się na ten temat rozpisywac, bo na samą myśl szlag mnie trafia.
    A kolczyki świetne. W prawdzie nie jestem zadziurkowana w uszach, ale to nie szkodzi :P

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja na przekór, tak trochę z innej strony:)Na portale społecznościowe jeszcze nie dotarłam,a do Bloggera przystąpiłam z lekką dozą nieśmiałości, niepewności, ale też, przyznać to muszę-nieufności...Z obawy, że ludzie nieżyczliwi, że wiaderko błotka wyleją, że miło nie będzie itp. I POZYTYWNE ZASKOCZENIE!!! Jestem oszołomiona wprost tą dobrą energią, która między Bloggerkami wibruje. Zachwycona jestem kreatywnością, pasją, zdolnościami wszystkich osób, które wirtualnie spotykam. Głęboki pokłon w Waszą stronę Drogie Panie!!!(choć nie chcę tu dyskryminować, jeśli jakiś Twórczy Pan się zaplącze;). Bardzo dziękuję Wam, że pokazujecie siebie, Waszą wrażliwość i twórczość. Dziękuję, że mogę podpatrywać, uczyć się i doskonalić:)))
    ANYU, kolczyki oczywiście PIĘKNE:) Zachwyca mnie Twoja precyzja!!!
    Pozwolę sobie dodać jeszcze cytat, choć tyle miejsca już zajęłam. To takie skojarzenie w związku z osobami, które negują wszytko co wokół, może tak należałoby by odpowiedzieć:
    "Nie myśl nigdy, że jest za późno, ponieważ praca dla samego siebie zawsze się opłaci. Nigdy nie jest za późno na uczenie się czegoś nowego i własny rozwój. Najlepszą inwestycją, jaką możesz zrobić, jest inwestowanie w samego siebie, ponieważ wszyscy na tym zyskają - ty, twoi współpracownicy, twoja rodzina, twoje otoczenie, w końcu cały świat.
    Jeżeli uda ci się doprowadzić do tego, że coś - nawet w najmniejszym stopniu - poprawisz, zyska na tym całe twoje życie. Praca nad sobą sprawia radość. Każdą jednostkę cieszy obserwowanie własnych postępów - a zwłaszcza reakcji na nie innych ludzi. Jest to uczucie nie do opisania, gdy się dostrzeże, jak wielki potencjał znajduje się w człowieku."
    Arnold Bennett
    To taka inspiracja na dziś:) Dla zainteresowanych podaję link
    http://www.pozaschematy.pl/inspiracja-na-dzis/

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie ANYU i wszystkich odwiedzających Twoją wirtualną przestrzeń. Życzę samych pozytywnych emocji:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Anya kochana nic nie będę czytać co poprzedniczki napisały, z rożnych powodów. Jeden stały to ten, że może już ktoś naklikał to co ja mam zamiar...;)
    Ale do rzeczy. Podjęłaś istotny problem i jak każdy kij ma on dwa końce. Co do zupełnie zbędnego wypuszczania złych emocji podpisuję się obiema rękami i nogami też zresztą. Sądzę, że smutków jest dość i rożnych tragedii - o tych dobrze, że ktoś pisze, mówi, czasami rzeczywiście można i da się pomóc, albo chociaż być pod ręką.
    Ale i tym osobom, które starają się zapalić światełko i znajdują szczęście tam gdzie inni widzą tylko kamienie, też się dostaje...To bardzo przykre...

    Ale za to Twoja postawa kochana (mam TU na myśli adopcję) jest tak budująca, że aż ciepło na serduchu się robi. Zatem pędzę kochana, pędzę się wpisać na Twoje candy, bez większych nadziei (dlatego dotąd się nie wpisałam) ale dla zamanifestowania, że super TU u Ciebie być! A kolce mega wesołe!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusisz kobieto, kusisz - oj warte to grzechu:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Preciosos pendientes y preciosa acción por tu parte, creo que es bonito ver que hay alguien que se sensibiliza por los que más lo necesitan.Por el idioma no he comprendido todas tus palabras, aunque me hubiese gustado porque sé que de unas manos que hacen maravillas, sólo puede haber un corazón grande. Muchísimas gracias por todo ello.

    OdpowiedzUsuń
  16. Podglądam Twoje prace regularnie, choć komentarz zostawiam od czasu do czasu tylko, ponieważ inaczej pod każdą pracą musiałabym wpisać sporą garść "ochóch" i "achów", a jak już wpadam to podglądam tak wiele blogów, że dnia by mi na to brakło ;), dzisiaj będzie AAAAACH, ŚLICZNE :D.

    Mała refleksja na temat złośliwych wypowiedzi i tępienia innych. Zauważyłam pewną prawidłowość rządzącą takimi wpisami. Robią to w 99% osoby, które same nie tworzą (być może nie potrafią, a może się im zwyczajnie nie chce) niczego. Uważam, że każdy potrafi coś stworzyć, trzeba tylko poszukać tego w czym można się w czym jest się dobrym, a to wymaga odrobiny wysiłku, zaangażowania, pasji i prób. Ci, o których tu mowa to leniuchy, idące na łatwiznę, po co pracować nad odkryciem własnych talentów, skoro można bez problemów ćwiczyć się w złośliwości, poddając niesprawiedliwej krytyce pracę innych osób. To swego rodzaju hobbyści i tak jak ci, którzy coś tworzą nie potrafią porzucić swoich pasji, oni też nie potrafią. Sama nigdy nie zostawiam krytykanckich komentarzy, bo te komentarze są krytykanckie nie krytyczne. Ich jedynym celem jest sprawienie przykrości twórcy i z krytyką nie mają nic wspólnego. Niestety jak mówiły poprzedniczki jesteśmy narodem malkontentów. Osobiście jestem bardzo zadowolona, że należę do ludzi, którzy zawsze nim uderzą kalkulują, czy aby uderzenie nie będzie zbyt mocne i nie wyrządzi krzywdy przeciwnikowi. W czasach szkolnych zwykle ja zbierałam cięgi w dziecięcych spięciach, bo zawsze miałam skrupuły, że mogłabym uderzyć za mocno. Ta cecha pozostała ze mną po dziś dzień i choć może to głupota z mojej strony, to cenią ją sobie, bo pozwala mi nie krzywdzić innych. Podziwiam i chylę czoła przed osobami, które tak jak Ty dają innym od serca tyle ile mogą. Nie rozumiem tych, którym takie działania nie przynoszą radości. Przepraszam za gadulstwo, ale też musiałam się wygadać ;). Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Te kolczyki są przepiękne, Twoja historia wzruszająca i nastawiająca mimo wszystko pozytywnie do życia (mimo, że raczej realna-pesymistka ze mnie). Smutne, że nie docenia się innych ludzi, ich dobroci, talentu czy po prostu pasji. Podziwiam Twoje prace i dobre serce, bo tylu osobom chciałoby się pomóc ale jak to zrobić gdy brakuje środków czy sposobności... Może ktoś pomyśli, że to tylko dla kolczyków postanowiłam coś napisać, ale nie, powiem szczerze, że czytałam ten post kilka razy i do niego wracałam wielokrotnie i czułam, że muszę napisać co mi się w sercu i umyśle kołacze, bo zwyczajnie w świecie zwariuje. Napisałam i serdecznie pozdrawiam i oby więcej było takich dobrych duszyczek na tym mało przyjaznym świecie!!
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  18. Co tu dużo mówić ,uśmiechnij się i rób swoje, ludzi nie zmienisz, zawsze znajdą się tacy co z zazdrości będą pluć na wszystko co nie jest ich,pozdrawiam i miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Aniu piękne kolczyki - ciągle to samo piszę, ale dobrze wiesz, że nie mogę się powstrzymać od chwalenia, tym bardziej że widziałam Twoje prace w realu i doskonale wiem co mówię ;-)

    nie tylko w portalach ale w naszym blogowym świecie dzieje się to samo ;-( tu wyznacznikiem złośliwości jest Anonim, nie wiem czy to jedna osoba sieje taką złą aurę czy jest ich więcej...
    Sama prawie co post doświadczam tych "wspaniałości wypowiedziowych"... żeby jeszcze to była konstruktywna krytyka to ok, ale wpisy kiedy pojawia się moje zdjęcie, o makijażu ciągle i non stop te same to już przesada a to za dużo zdjęć a to imię psa obciach...
    Szkoda mi tej osoby, ma problemy ze sobą.

    Kiedyś wydawało mi się, że blogi to taka wspaniała karina oderwana od rzeczywistości a tu wychodzi, że jednak nie dokońca.
    Ale nie jest tak żle cieszę się, że mogłam poznać wirtualnie i w realu wiele wspaniałych twórczych kobietek a takie tak chore wpisy olewam.
    Pozdrawiam i ściskam mocno
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  20. My -jako społeczeństwo - nie tylko tępimy się wzajemnie, ale również z podejrzliwością podchodzimy do każdego, kto nie włącza się w obowiązującą tendencję. Uśmiecham się do ludzi i widzę minę pt. "wariatka?" , "okraść mnie chce?" itp.
    Twoje arcy-dzieła (piszę to bez ironii, a z zachwytem) oglądam prawie codziennie i nie komentuję, bo czuję się niekompetentna: nie próbowałam tej techniki, onieśmiela mnie Twoja precyzja, perfekcja wykonania. Myślę, że nie ma ceny na taką pracę.
    Do konkursu raczej nie stanę, bo piękne kolczyki tylko wydobyłyby na światło dzienne moją starannie ukrywaną nienachalną urodę.
    To pisałam ja, oslun , rękodzielniczka drugiej klasy (na naszych fb spotkaniach kocia łapa mnie reprezentuje). Pozdrawiam, życzę sukcesów i niech Ci się Daleki Synek rozwija i sukcesy osiąga!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że blog jest właśnie po to żeby się wygadać- ten hand made'owy też, więc się nie krępuj, jeśli mogę tak napisać . Ale problem istnieje faktycznie- ja nigdy nie odczułam złych komentarzy na własnej skórze, ale jak mnie czasem zawiało na blogi modowe- których nie śledzę regularnie to tam takiego jadu można się doczytać, że szczena mi opadła. Nie rozumiem tego, ale tak już jest. Pozdrawiam zatem baaaardzo pozytywnie, i wzruszyła mnie historia z Neste- jak dobrze że na świecie żyją tacy Ludzie jak Ty- tak tak, Ludzie przez duże "L"

    OdpowiedzUsuń
  22. Kolczyki śliczne, ale nie bacząc na tę kuszącą propozycję :) powiem Ci, że zajefajna z Ciebie Babka :) Swoją drogą musisz mieć niezły ubaw czytając niektóre "wypracowania komentarzowe" czego to ludzie... Ok do puenty, zrozumiałam Cię całkowicie, stuprocentowo i zupełnie w pełni się z Tobą zgadzam, takie zachowania są delikatnie ujmując lekko żenujące...
    Podziwiam Cię za tę adopcję,pewnie wielu z nas powiedziała czytając Twojego post "hmmm to tylko 70zł., a dwie osoby za to żyją", ale założę się że 99.9% nic z tym dalej nie zrobi :(

    Możesz mi dać jakieś namiary na tę pomoc ?
    Może być w komentarzu u mnie to ktoś jeszcze przeczyta :) Z góry dzięki :)

    http://kubusiowoinietylko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nad ta adopcja musialam sie porzadnie naglowic, u nas tzn. w Wiedniu mozna tez to robic, ale u nas kosztuje to 30 Euro na miesiac na osobe, bo tyle kosztuje niby utrzymanie jednej osoby w Rwandzie, zapewniajac jej nauke i utrzymanie, a wiec juz sumy sie nie zgadzaja i nad tym musialam sie zastanowic. Bo przykro mi, kiedy czesc pieniedzy idzie na jakies inne, nieznane cele, ale oczywisice tak szablonowo myslec jak ja to robie to nie mozna, bo wtedy czlowiek nic by nie dal i po sprawie. ale jednak jakas watpliwosc juz u mnie pozostanie.
    Kochane dziewczynym tutaj, za granica poznalam inne kobiety, ktore doslownie guzika nie potrafia przyszyc,doslownie. Jedna to sobie palec spalila a nastepnie dwa zlamala przy smazeniu frytek, a jeszcze inna gotowala rosol z kurczakie razem z wnetrznosciami i jeszcze spietym gumka....co chce powiedziec, ano to ze jestem dumna z mojego, polskiego pochodzenia, bo wiem ze nasze panie w wiekszosci maja styl, gust, zlote raczki i wyczucie szyku,a poza tym nawet z gwozdzia potrafia zrobic zupe.
    Byc moze do tego przyczynil sie czas komunizmu, kiedy to trzeba bylo byc naprawde pomyslowym Dobromirem zeby cos miec i do czegos dojsc, ale procz minusow tego czasu, czerpiemy do tej pory wlasnie ww. korzysci.
    Moj maz jest cudzoziemcem i zawsze twierdzi ze w Polsce to najlepszy chleb na swiecie i najpiekniejsze oraz zyciowo madre kobiety, tutaj przyznaje mu racje, zeby do takiego wniosku dojsc, trzeba tak jak ja opuscic swoj kraj na kilkadziesiat lat i popatrzec na swoj narod i swoich rodakow z innej perspektywy, bo jak przyslowie mowi "Kazdy punkt widzenie zalezy od punktu siedzenia"...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziewczyny Kochane! Nie maiałam bladego pojęcia, że moje refleksje na temat niefajnego traktowania siebie nawzajem, odbiją się taką szeroką dyskusją. Jak widać z komentarzy, chyba się zgadzamy. :) Jest tak dokładnie jak piszecie,jeśli mamy potrzebę wyżalenia się, opowiedzenia o trudnych życiowych sytacjach - to oczywiście róbmy to. Jestem przekonana, że w necie zawsze znajdzie się "dobra dusza", która poda rękę, pomoże, udzieli wsparcia. I to jest cudowne!:))) Zjawisko opisane przeze mnie , to skrajność, wobec której nie mogę przejść obojętnie, trudno, tak mam... A tego powodu napisałam ten post.
    W odpowiedzi na pytanie - "darias"- adopcją zajmuje się: "Pallotyński Sekretaiat Misyjny.
    Adopcja Serca . Pomoc dzieciom w Afryce. ul. Skaryszewska12,03-802 Warszawa.skr. poczt.225. tel/faks(022)756 58 50"
    Muszę zaznaczyć "przy okazji", że również mieliśmy tzw. chwile zwątpienia gdzie nasze pieniądze są kierowane po zmianie zarządu Sekretariatu zwłaszcza. Zdażyło się tak, że wiadomości i dziecku nie przychodziły bardzo długo, zero listów itp. , ale powiedzieliśmy sobie: jeśli ktoś robi przekręt, to jego sprawa. Dajemy i ufamy że to na dobry cel idzie. I tak się stało, że za parę dni dostaliśmy aktualne fotki Chłopca i bierzące informacje. :) Jedna uwaga - nie można takiej adopcji traktować w naszych europejskich realiach - nie zobaczymy dziecka, nie pojedziemy go odwiedzić... Ta sprawa opiera się tylko i wyłącznie na zaufaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sabinko, co do sumy na dziecko, to dość płynna sprawa. My zaczynaliśmy w 2003roku, wtedy standardem było 15$, ale mój mąż tak ustalił kwotę, żeby pokryć ewentualne wahania waluty. Ustalil sumę na 70zł - to jest na dziecko część, ale nie pamiętam ile, reszta "do wspólnej kasy" idzie na bierzące potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
  26. aaa i bardzo fajnie móc się dowiedzieć, że ktoś czyt. Twój "zagraniczny Małżonek" ma o nas tak dobre zdanie!:))) Pozdrawiam serdecznie!:*

    OdpowiedzUsuń
  27. Hey :3
    Tutaj redaktorka bloga modowo-stardollowo. Niestety po pewnych sytuacjach mój blog zmienił adres na biżuteryjny-świat.blogspot.com przez pewną osobę. Sorry za spam ale rozgłaszam to na wszystkich obserwowanych przeze mnie blogach aby was poinformować że blog nadal będzie aktualny i postaram się zdobywać jeszcze większą oglądalność. Mam nadzieję, że wpadniesz i być może dodasz się lub coś skomentujesz ;)

    Zapraszam.

    ____

    Ale ładne te kolczyki ^-^

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też mam adopcyjnego syna już od kilku lat! Miło poznać kolejnych adopcyjnych rodziców i w dodatku mama taka uzdolniona artystycznie. No kurczę jak oglądam Twoje prace, to zżera mnie zazdrość, że ja tak nie potrafię! Za to wyzywam się na gruncie xxx. Jeśli chcesz, to zapraszam do obejrzenia mojego robótkowego bloga: http://mojkrzyzykowyswiat.blogspot.com/
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana Moja Dobra Duszko :)
    szepnę Tobie coś na uszko :)
    Gratuluję Tobie Syna -
    bo kochana z Was Rodzina :)
    A że konkurencja TAKA -
    zdepnij gada jak ROBAKA :)
    spluń dwa razy w dal za siebie ...
    oj DALEKO im do Ciebie :)
    Talent masz nie byle jaki!
    Więc zazdroszczą Ci BIEDAKI :(
    W życiu tak to zwykle bywa -
    że "oliwa sprawiedliwa"!
    - zawsze na wierzch wnet wypływa :)
    Komentarz jak zwykle zostawiam Piracki
    aminiesiębardzopodobywujomTwojePracki :)

    pojawiasieiznika
    Aquita z Serwetnik.pl wesoła kobita

    OdpowiedzUsuń