Who is watching me... :)

piątek, 14 stycznia 2011

Ag glinka

Oto efekt moich zmagań z materią nową, obcą... kurcze - drogą żeby się bawić, memłać w łapach itp. Pierwszą pracą jest mini medalik z różyczką. Będzie służył... do niczego! ;) Chyba że "zaszczytne wiszenie sobie gdzieś" będzie jego głównym zajęciem, bo dziurę ma w miejscu gdzie nie miało jej być i pęknięcie dodatkowo, a lutować "pańcia ni umi"! ;)
Drugie "dzieło" ;) powstało wczoraj. Lepianka czyli - naiwniutki obrazeczek, który skrajnie mną targa... Bo jest! Trzyma się! Ale ???  nie wiem sama, czy taka sielska-anielska forma mi odpowiada?! Czy twór pt. "dziecko w II klasie podstawowki namalowało obrazek z ptaszkem" mi pasi???
To jednak sprawa wtórna w tym przypadku myślę i rzecz gustu. 
Dla mnie najważniejsze było dotknięcie nowego materiału, wyczucie jak się zachowuje, ile jest w stanie znieść???
Powiem tylko, że wątpliwości i pytań mam wiele odnośnie glinki AC.
Tak w ogóle to nie wiem jeszcze czy będę chciała w to bawić się, czy nie? Tak więc podsumowanie wychodzi mi takie oto - dwoistość uczuć, odczuć, poczucia estetyki... ehhh tak dziś mam i już! ;)))) 
Pozdrawiam ciepło! :))) 

19 komentarzy:

  1. Podobają mi się, szególnie obrazeczek z ptaszkiem. Może być na przykład jako zawieszka do telefonu.
    Zapraszam do siebie na candy.
    http://zzielonejwyspy.blox.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie jesteś prekursorem nowości. O AC dowiedziałam się oczywiście po wpisie u Ciebie, bo jakoś bardziej skrót kojarzył mi się z autocasco, niż z czymś innym, to samo było z sutaszem. Bardzo dziękuję Aniu za odkrywanie dla innych nowych technik :-) ...A małpa małpuje chodzi i pluje...mam ochotę spróbować szczęścia, tyle, że fimo tańsze w zabawie niż AC - niestety...i to mnie powstrzymuje.
    Co do samej pracy - medalik z różyczką bardzo "vintage" - podoba mi się!Ptaszorowi też nic nie brakuje, moim skromnym zdaniem.
    Uściski!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu, nieźle z tym autocasco wyszło... :) ja motoryzacyjnych skojarzeń nie mam, bo jestem wyłącznie pasażerem. Fakt, różniste "terminy fachowe" czasem mogą w osłupienie i błąd wprowadzić.
    Powiem Ci, że myślałam o Tobie właśnie apropo's Ac... ta maseczka którą wykonałaś w fimo! :))) Oj, ja tak nie potrafię.
    Czekam na Twoje prace, bo uzdolniona plastycznie jesteś bardzo! :) Czyli inspiracja w dwie strony hula! :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu! oj umiesz zachęcić! Z AC będzie taki problem, że Młody koniecznie będzie chciał trochę tej "plasteliny" i nijak nie zrozumie, że: "nie dam ci, bo za droga", a powiedzieć: "nie dam ci, bo zmarnujesz" to bardzo niepolityczne ;-). A tak to kawałek fimo do jego rzeźb bez bólu mu "odpalam" i działamy razem przy jednym stole wydzierając sobie "narzędzia" w postaci spinaczy, drucików i igieł :D
    No i dziękuję raz jeszcze za inspiracje!

    OdpowiedzUsuń
  5. no nie przesadzaj! nie tak źle! wręcz fajnie ;-) a trening czyni mistrza!

    OdpowiedzUsuń
  6. eee, nieźle jak na początek :) mnie się nawet zacząć nie udało, bo trafiłam jakieś felerne opakowanie i się wszystko zeschło zanim moja przygoda się zaczęła... wszystko musiałam przerobić na pastę i robiłam listki... a to jakiejś specjalnej sztuki nie wymaga. Lepienie to wyższa szkoła jazdy i jak na pierwszą jazdę - efekt jest naprawdę fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. i znowu cos wymysliłaś!:) ja juz nie nadążam- pięknie!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. I mnie się Twoje wisiorki podobają , szczególnie ptaszkowy
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. No kochana, jest bardzo dobrze :) pamiętaj, że nie od razu Rzym zbudowano- będzie z każdą pracą lepiej, już jest fajnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. świetna praca:)wychodzi ci:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super Ci wyszło, przynajmniej coś konkretnego wyszło - pamiętam swoje pierwsze czapeczki pod kule i konia - masakra. Leżą gdzieś w przepastnym pudełku ze złomem!! I tak jak pisze Ksenia, z pracy na pracę będzie piękniej i doskonalej:-)))!

    OdpowiedzUsuń
  12. Od czegoś trzeba zacząć! A Twoje pierwsze próby są jak na moje oko całkiem udane!

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniu Ty jesteś kobieta wszechstronna !!!
    Za co się nie weźmiesz to sukces !!!
    Zawieszka bardzo fajniutka !!!
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  14. dziękuję serdecznie za słowa pociechy... :))) "pocieszenie" to chyba właściwe słowo, co? ;)
    ale zachęcona również się poczułam - fakt! :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie SUPER!!! Podziwiam cierpliwość i dbałość o szcegóły. Dzięki Tobie i my się uczymy.

    Miłej soboty:)
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak na pierwszy raz jest dobrze i najważniejsze jak sama piszesz "było dotknięcie nowego materiału, wyczucie jak się zachowuje, ile jest w stanie znieść???" Większość z nas ma potrzebę uczenia się nowych rzeczy, u mnie tak było z sutaszem :) Z kazdą następną pracą bedziesz poznawała tą glinkę coraz bardziej, wypracowywała własną technikę, własny styl, będzie dobrze nie rezygnuj :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Początki zawsze są trudne i pod górkę, sama zaczynam z AC i wiem co to znaczy. Ale z każdym krokiem i próbą będzie lepiej- trzymam kciuki, bo piękne rzeczy tworzysz!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. różyczce zawiesiłabym jakieś drobne dyndajło, żeby te dziurkę na dole wykorzystać (jakąś kropelkę granatu albo rubinu może ...)
    mnie się podobają Twoje próby z AC :o)

    OdpowiedzUsuń
  19. Poranna- na dole nie ma dziury na szczęście;) - tam jest cyrkonia rubinowa - może na fotkach nie widać dokładnie - a o dziurze się najbradziej rozpisałam jakoś... ;) Pozdrwaiam serdecznie! :)))

    OdpowiedzUsuń