Who is watching me... :)

piątek, 30 grudnia 2011

rach, ciach, ciach

nowe idzie, idzie, idzie, może w Nowym Roku dojdzie!? ;)
Czyli aktualnie produkuję  kolię tekstylno- sutaszowo- frywolitkową.
Poza tym na FB ujawniam oblicze, to i TU,mus, oto ja! : f-Anka prozy Rolanda Topora... kraina łagodności,wyłącznie(!?)...
p.s. ciąg dalszy "rękoczynów niebawem"! 

Na Nowy Rok : Niebanalności moc !... :D

piątek, 23 grudnia 2011

:)))

Niech Święta Bożego Narodzenia i Wigilijny wieczór,
tak jak cały nadchodzący Nowy Rok
upłyną Wam w szczęściu i radości! :)))

poniedziałek, 12 grudnia 2011

ciocia Frankenstein... ;)

ciocia Frankenstein to ja!!!;)
"Miszczu" od potworów wszelkiej maści!!!
Pierzaste, koronkowe, "surowo-kamienne" oraz nowość: "futrzate" ...
Następne dwa "potfffory" wyszły spod mych rąk.
Proszę się nie śmiać, ja kombinator jestem i już! Nawet jak jednej techniki się  jako tako trzymam, to muszę modyfikować, zmieniać, dorabiać, przerabiać.
W ramach ciągłego eksperymentowania dziś :
nr1- wisior w miarę "normalny", ale potwora strasznaaa z niegoooo ojjjj!;)))
nr2- twór futrzasto-sutaszowy na szyjkę ociepalczek, niby kołnierz, niby etolka, bo ja obok piór i skór, futra kocham namiętnie również. Hmmmm... 







Do Miłego - Buźka!:)))

niedziela, 4 grudnia 2011

zakręcona...

... zakręcona! ;) Na pióra zafiksowana jestem od lat i nie byłabym sobą gdybym z okazji karnawałowo sylwestrowej nie  wymodziła z piórkami czegoś. 

 Tym razem jest to ozdobna opaska z sutaszowym elementem i piórkami.
Poza tym: na "giełdzie minerałów" wczoraj byłam!!! :D Ale dałam czadu! ;)
Pozdrawiam serdecznie !)*

piątek, 2 grudnia 2011

a nie mówiłam?!;)

Wczoraj Pan Listonosz jak zwykle zadzwonił dwa razy i oto co mi przyniósł! Jestem w szoku do dziś...
Proszę podziwiać i zazdrościć!:)))






Ania w prezent dla mnie włożyła cały swój talent, technikę, serce... ach... jestem naprawdę wzruszona. Aniu, raz jeszcze - wielkie dzięki!:))))))))

środa, 30 listopada 2011

robi się i nie obija, bynajmniej... ;)

Trza parę słów skrobnąć... ;)
Tak długo na blogu chyba jeszcze nie milczałam? Cisza u mnie nie wynika broń Boże, z błogiego leniuchowania czy "nicnierobienia", powiem że na brak zajęć "robótko-podobnych" nie narzekam!;)
Wiadoma sprawa, okres przedświąteczny skutkuje przygotowaniem prezentów, wymianek itp. projektów.
U mnie również:
z Anią  zrobiłyśmy sobie na "Świętego Mikołaja"prezenty. :) Ja dla Ani miałam przygotować frywolitki. Zatem wysupłałam- zestaw : "baza pod kolczyki pt. zrób to sam", oraz conieco w świątecznym klimacie, na karnawał też coś się znalazło... ;) Teraz z niecierpliwością oczekuję swojej niespodzianki, rąbek tajemnicy odkryty i wiem, że to będzie coś ekstra!!! :D
Kolejne dwa "biżuty", to "bliźnaki lekko zmodyfikowane":
- zaręczynowa kolia z awenturynami, w kolorystyce zielono- brązowej wykończona eco skórą tym razem. 
- różowe kolczyki w stylu moich "Ramya", na loterię charytatywną organizowaną przez p. Dorotę Wróblewską na rzecz chorej Justyny. 
Ostatni komplecik poleciał na "wymiankę w stylu folk". Myślę że mogę pokazać już? ;)
Pozdrawiam Wszystkich Zaglądających w ten andrzejkowy dzień.:))) Bawcie się dobrze, kto może ?!;)



poniedziałek, 31 października 2011

post minimalistyczy

Kolczyki takie oto : haft sutasz +  koronka fywolitkowa, kolory jak dla mnie samej =  mrrr!!!! I mam mało dobrych zdjęć... ehhh.... Nici do frywolitek samodzielnie farbowane , subtelny melanż "bakłażanowy"... Mam wrażenie, że projekt nabiera charakteru poprzez indywidualnie dobraną kolorystykę, technikę i coś nieuchwytnego jeszcze, przynajmniej się staram...
ps. serdecznie dziękuję za  komentarze pod poprzednim wpisem  tj.postem  pt. :  "i jeszcze" . :)
Ps. Kurcze, zdjęcia "sutaszu wielofunkcyjnego" cieszą się: " wielkim wzięciem na kopiowanie", aż się statystykom sama dziwię  że hej!!! ;)


Buźźź kaaaa !:)))  
"Zaduszek" życzę wspominkowych bardzo i "Wszystkich Świętych"zadumanych należycie...

czwartek, 27 października 2011

i jeszcze...

Witajcie, dziękuję pięknie za wypowiedzi na temat naszyjnika z poprzedniego posta. Jak widać projekt okazał się nieco kontrowersyjny, ale to chyba dobrze, mam wrażenie? Biżuteria, a jeszcze tak specyficznego gatunku jak sutasz,musi trafić w gust indywidualnej osoby, to nie bułeczki z piekarni które wszystkim się podobają i świetnie smakują. ;)  Bardzo fajne sugestie przy okazji padły, dzięki wielkie raz jeszcze! :)
Dziś kolejna propozycja sutaszu z frywolitką. Może pamiętacie, kiedyś zrobiłam frywolitkowe bransolety ("na nożna" wersja również była)z pętelką na palec? Postanowiłam znany patent na sutasz przełożyć. Zrobiłam kalsyczną sutaszową bransoletę "wmontowałam" do niej frywolitkową koronkę z pętelką i oto powstała bransoleta frywolitkowo- sutaszowa. 
Ale, ale... w momencie fotografowania zauważyłam że bransoleta bardzo fajnie leży na szyi i może po odpowiednich zabiegach służyć jako naszyjnik. Zatem zabrałam się do roboty, uszyłam drugą bransoletę sutaszową, która dopięta  staje się przedłużką obróżki naszyjnika. Zatem powstał kolejny "sutasz wielofunkcyjny" (kiedyś już taki projekt zastosowałam). Czyli mamy 3 w 1:  dwie bransolety: jedną z elementem ozdobnym z frywolitki, drugą prościutką "wężykową" oraz po zmontowaniu obu bransoletek - naszyjnik z frywolitką. 



Jak wyszło?
aha, frywolitka jeszcze nieusztywniona... ;)

wtorek, 25 października 2011

miks ;)

 W ramach pewnego zamierzenia powstają projekty sutaszu łączonego z frywolitką. Nie mam pojęcia co z owego zamiaru wyniknie i czy w ogóle coś, ale staram się otworzyć na owo połączenie. A nie jest to wcale łatwe, muszę powiedzieć... Granica między wysmakowanym rękodziełem a kiczem wydaje się w tym wypadku wyjątkowo cienka.O ile w kolczykach jeszcze jakoś koroneczkę da się "wpasować" w całość, o tyle myśl o czymś bardziej rozbudowanym w formie, przyprawiała mnie  o dreszcz. I nie były to "podniecające" dreszcze, o nie!;) Jednak w końcu popełniłam większą formę, która w sobie skupia haft sutasz i koronkę frywolitkową. Dziś przedstawiam ją Wam pod osąd... Naszyjnik zapinany z przodu, sutaszowy element z kyanitami i perłami zawieszony na satynowej taśmie  wyszywanej frywolitką z metalizowanej nici. Co o takim połączeniu myślicie, jestem ciekawa Waszych opinii jak diabli! ;)
ps. w zanadrzu mam coś jeszcze ale, bestia nie dała się dziś sfotografować... a żeby było lepiej, w trakcie "nieudanej sesji zdjęciowej" wpadłam na pomysł jak owo rozbudować rozszerzyć tym samym funkcjonalność.
 Obadamy co z tego wyjdzie?! ;)Zatem tymczasem - naszyjnik. 
Dziękuję za wizytę, komentarze 
 bardzo, bardzo mile widziane!!! :)))
 przepraszam za "rozstrzelony " tekst, ale blogger nie słucha...

piątek, 14 października 2011

jesień, jesień...

...jesień - jak to tak?
No właśnie, jest pięknie, kolorowo, ale: jak to tak? że już?, że znów?,że mija kolejny dzień  naszego żywota?!
Całe szczęście że w bajecznie kolorowym sutaszu da się utonąć i... tonąć, tonąć...
Wiecie, mnie to już najwidoczniej "popierniczyło" z tym sutaszowaniem, bo wciąż w sznurkach zagrzebana siedzę i szyję "wieczory i ranki"! ;)  W dodatku, motywacji brak żeby tu i tam wystawić niektóre prace... Normalnie sztukę dla sztuki uprawiam i gromadzę sobie i patrzę , przewracam wykonane biżutki i "komponenty"...
I wiecie, że to cieszy??? :)))