Who is watching me... :)

czwartek, 16 września 2010

zaległości nadrabiam

Pewnie Was zanudzę, bo wczoraj pisałam przecież i nikomu nie będzie się chciało znowu do mnie wpadać, ale zaległości mam. ;)
Jak  wiadomo, jestem  miłośniczką "kobiet"- czyt. lalek "ładnych inaczej"- czyli kolejną brzydulicę uszyłam ! ;)
Według mnie, to stara Hiszpanka - lachon z niej że hej! ;)
Jako, że z urody Panna "niezazbytnio", dodatków jej nie żałowałam - biżuteria frywolitkowa, wachlarz również, suknia złota  ręcznie robiona drutach  z frędzelkami ( hmmm Tina Turner w takiej mykała po scenie, to "moja" też może, nie? ). Klapeczki filcowane na sucho, szydełkowa chusta... ;)
W "otoczeniu" znalazło się  kilka lnianych serduszek różnej maści... a niektóre to całkiem odwalone od Jolinki, bo się w nich zakochałam i tyle! ;)
Buźka - przesyłam duuużo pozytwnej energii ! :) 



środa, 15 września 2010

cafe latte...

Zapraszam na "Cafe latte",czyli kolejne, jeszcze cieplutkie kolczyki sutaszowe. :)
Technika wciąż na warsztacie,ale "nic się na kamieniu nie rodzi" i  nadgarstki bolą, a jakże i opuszki pokłute też! 
Ktoś mnie pytał, co jest "od spodu"? Otóż biżuteria tą techniką wykonana, "od tyłu" podszywana jest filcem lub skórą - u mnie jest  skóra naturalna. Ten element wykończenia, jest dość trudnym etapem wg. mnie. Ja swoje prace podszywam ręcznie - chociaż widziałam podklejane. Twierdzę, że  jak handmade ma być, to handmade niech będzie w 100% , takie jest moje zdanie! :)
Ps. Pozdrawiam serdecznie  Moje Komentatorki! :) 
Coś mi się wydaje, że zorganiuję wkrótce jakieś  megaekspresowe-meganiespodziankowe -  "specjalCandy dla Komentatorek"!!! :)  Ale o tym na razie sza!!! , żeby zachować  charakter niespodzianki! ;)