Who is watching me... :)

niedziela, 14 marca 2010

Frywolitkowe kurze...














U mnie wciąż jajowo ... Siedem sztuk  kurzych zmalowałam i w  koronki frywolitkowe na zamówienie ubrałam. :) Zobaczcie same, jak się prezentują? Jako że napstrykałam dużo fotek, (dla dokumentacji własnej głównie, bo jak zrobię i wydam,  to nie pamiętam po czasie jakie kombinacje  frywolitek zastosowałam ...), zapraszamTU  jeśli macie ochotę na więcej ! Można zobaczyć z każdej strony co i jak zasupłałam  ... Niedzielnie pozdrawiam !:)

26 komentarzy:

  1. wspaniałe! kolorowe i na dodatek przystrojone koronką! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie nasupłałam !!! ???
    Piękne misterne koronki zrobiłam - tak powinno być !!!
    Bardzo urokliwie prezentuję się pisanki w swoich ubrankach !!!
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zasupłałam" dlatego , że słupek we frywolitce , to taki rodzaj wiązania - supełek właśnie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczena mi opadła, są prześliczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne - ale mają dobrze te wydmuszki w tych pięknościach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudne , ,lubie frywolitkę ,jest bardzo delikatna

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczne :D oj, nie mogę przeboleć tych warsztatów :(

    OdpowiedzUsuń
  8. tak, śliczne! i zdradź, proszę czym pomalowałaś, bo kolory super wyszły :o)

    OdpowiedzUsuń
  9. prześliczne... subtelne, delikatne a jednocześnie wyraziste i radosne.. po prostu super :)

    OdpowiedzUsuń
  10. piekne te gwiazdeczki masz TAM, to jak te jajca bedziesz teraz jesc jak one tak pieknie poubierane ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Twoje produkcje! Aż przyjemnie popatrzeć. Pięknie będą ozdabiać wielkanocny stół. Biel i ten kolor!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne ubranka :) Podziwiam !

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniu, normalnie gdybym miała takie jajeczka w koszyczku, to by wszyscy padli z wrażenia. Mój mąż jak dowiedział się, że ty te ażurowe szlifierką i wiertarką traktujesz to puknął się w czoło i powiedział, że zmyślam. No tak, w moich rękach na pewno by się rozpadły po pierwszym przyłożeniu wiertełka :-) Wyszydełkować też nie umiałabym. Są rewelacyjne :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach... zazdroszczę okrutnie umiejętności frywolitkowania;) Twoje jajeczka ozdobione delikatnymi koroneczkami są cudowne!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Te frywolne jajeczka przecudne delikatne i takie subtelne nic dodać nic ująć :) tylko pozazdrościć, choć mam kilka czółenek to jakoś nie posiadłam jeszcze tej umiejętności :) za krótką mamy dobę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kusisz dziewczyno tymi misternymi frywolitkami.
    Pewnie kiedys jeszcze zrobię drugie podejście.
    Za pierwszym razem się poddałam, bo mój Tomek mnie wnerwił zbyt szybkim "załapaniem" Za karę musiał mi naprodukować trochę gwiazdek na choinkę, a mamuśka dalej nie umie :/ ...więc Ci zazdraszczam okrutnie ;)
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj Babeczki marzy mi się Zlot Czarownic, gdzie mogłybyśmy się wymienić doświadczeniami i czegoś wzajemnie od siebie nauczyć... Ja na ten przykład dchętnie od Ciebie Penelopo, sposób "przyrządzania" jaj po Twojemu...? :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, zabrania się używania terminu "zasupłałam"! "Wyczarowałam" jest tu jak najbardziej na miejscu ;)). Bo jak dla mnie to magiczne siły musiały pomóc w odziewaniu :). W kolorowaniu zresztą też :).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Frywolitki to coś czego nigdy nie próbowałam. Bardzo mi się podobają. Jestem osobą raczej niecierpliwą więc nie zabieram się za takie prace. Kiedyś zrobiłam sobie półtora skarpetki na drutach i brakło mi cierpliwości. Po 10 latach mama sobie je dokończyła.

    OdpowiedzUsuń