Who is watching me... :)

sobota, 19 grudnia 2009

Na bombki czas najwyższy...




Jak już są , no to trzeba by je pokazać.... A to jeszcze nie wszystkie , bo frywolitkuje się kilka , nie zważając na przecięte paluchy, chce im się być w święta na choince i w prezencie podarowanym... :) Kilka lakieruje się wciąż, ale to już nudne... Zatem dziś kilka skończonych niby... ;) Decu w "moim stylu"- czyli - "amatorski rozpaczliwiec" - jak sam autor mawia... ;)

piątek, 18 grudnia 2009

A u mnie wczoraj Aniołek był...



Wczoraj "pan poczta" przyniósł paczuszkę... Zaskoczenie totalne dla mnie, nawet wmówiłam "panu", że to pewnie córka coś sobie na mój aders zamówiła... Ale patrzę i widzę swoje imię i imię Aniołeczka , czyli Małgosi ( "Kobiecy duch inności"). Dostałam śliczną świąteczną niespodziankę : Anioła Mikołaja ( Eustachy ma kupla po fachu i towarzysza teraz! ), jabłuszka tildowe z pachnącym godździkiem , sianko a na nim aniołka - amorka gipsowego... Wszystko śliczne i cieszy mnie ogromnie, że komuś się chciało, przygotowało , wysłało ech!!!!

Małgosiu - serdecznie dziękuję z całego serca!!!!!!!!!! :)

środa, 16 grudnia 2009

Na happy hours... :)






Wymęczyłam zegar decu.... Od jakiegoś czasu, bez pospiechu lakierowalam, lakierowałam , lakierowalam ... Nie miałam jakoś weny do skończenia , do zmontowania , do powieszenia... Ale jest (!) i na happy hours mam nadzieję ... No i jeszcze przy okazji grawerowane jajko w tle, żeby nie pisać posta z pisankami, bo nie wypada w ten zimowy czas. Bajkowo się zrobiło , jest ślicznie za oknem i piernikami pachnie dom... :)