Who is watching me... :)

wtorek, 25 sierpnia 2009

Za płotem, czyli po sąsiedzku art. :)






Parę dni temu przyszła do nas, (a konkretnie do mojego osobistegoTŻ), sąsiadka a sprawach Wspólnoty Mieszkańców. Pilnie po mojej "graciarni' się rozejrzała i decupażowe conieco rzuciło się jej w oczy, więc pokazałam jej co jeszcze leży tu i ówdzie. Zrobiło wrażenie , muszę przyznać... :) Dodam, że w okolicy uchodzę za "nieszkodliwą wariatkę", która to : " w domu ciągle siedzi zamiast pod domem z sąsiadkami na kawusi i ploteczkach, a to filozofię studiowała ( a po co to, nie wiadomo?), no i do 3 nad ranem "światło pali"... Teraz się Pani rozjaśniło, że "siedzi " i coś dłubie.Wyraziłam chęć zrobienia jakiegoś drobiazgu w prezencie. Nastepnego dnia przyprowadziła delegację na oglądanie i fotek komórką napstrykała. :) Przyniosła stary, porcelanowy dzbanuszek do renowacji , od siebie zrobiłam jeszcze "kurzą" doniczkę ponieważ moja puszka "chicke'n'roses" wzbudziła zachwyt. Mam nadzieję, że się spodoba to, co "za płot, czyli po sasiedzku" wywędruje... :) Pozdrawiam nowe i "stare" osóbki , które u mnie goszczą :)