Who is watching me... :)

sobota, 19 grudnia 2009

Na bombki czas najwyższy...




Jak już są , no to trzeba by je pokazać.... A to jeszcze nie wszystkie , bo frywolitkuje się kilka , nie zważając na przecięte paluchy, chce im się być w święta na choince i w prezencie podarowanym... :) Kilka lakieruje się wciąż, ale to już nudne... Zatem dziś kilka skończonych niby... ;) Decu w "moim stylu"- czyli - "amatorski rozpaczliwiec" - jak sam autor mawia... ;)

5 komentarzy:

  1. wow! jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no nie bądź taka surowa (amatorski rozpaczliwiec) ...chyba,że kokietujesz ;)
    Pięknie sobie poradziłaś z papierowymi motywami na krągłościach bombek, a na dodatek konturówka. I jaki błysk! Też mnie nudzi lakierowanie, ale sama wiesz, że warto.
    Piękny komplecik.
    Pozdrawiam przed świtem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boniusia dziękuję!!! :)
    Oj Penelopo, daleka jestem od kokieterii... Moje "malowanki" to raczej efekt histerii, ale jakoś wychodzi, powiedzmy.;) Natomiast walka z krakiem dwuskładnikowym się toczy, bo i chciałabym i boję się... Ale mi się brudzi , i nie wiem jak dobrze wylakierować poliuretanem, łeeee.... Pozdrawiam - po świcie zdecydowanie - ale taka pora tuż przed ,też często mi się zdarza... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. z krakiem sobie z pewnoscią poradzisz (na bombkach rozprowadzam go paluchem)
    a do poliuretanu dobrej jakości szeroki (ale nie gruby) pędzeluk dobrej jakości i cieniutkie warstwy koniecznie, żeby zacieków nie było. Kiedyś zamiast pędzelków używałam pociętych płasko gąbeczek (jednak pędzelek jest lepszy)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za fachową radę ! :) Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń