Who is watching me... :)

czwartek, 30 lipca 2009

Decoupage'owa zabawa.

Czasem lubię coś zmalować... Decoupage wydaje się być do tego rodzaju "zamiłowania" idealny! Tu pociapiesz, tam podmalujesz, użyjesz jak mówię : "rozpaczliwca amatorskiego" i gracik jakiś, lub niepozorne "surowe" pudełeczko zmienia się... Jak? Ano tak :)

Przedwojenna puszka po babci. Na deklu zachowałam orginalne zdobienie.



Oto jak wyglądał imbryk przed kapitalnym remontem (potraktowany primerem):



Tu efekt końcowy . Gracik z targu staroci jeszcze pocieszy oko :)




Oparcia krzeseł kuchennych w nowej szacie...



Stara waga kuchenna:



Stolik kawoo-herbaciany, który pierwotnie był kwietnikiem:



Skrzynka po miodzie pitnym:




4 komentarze:

  1. Jake fajne dekupażowe metamorfozy!!! :) nie wiedziałam, ze zajmujesz się również dekupażem, z wizazu kojarzę Cię głownie z serwetek :-P
    bardzo fajne sprzęty i kuchnię też masz stylową! bardzo mi sie podoba taki rustykalny klimat.
    pudełeczko z motywem cytryn - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Kochana! Mam również wątek decu na wizażu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zachwycona :-) Mam lewe ręce, marza mi sie "kurze" dekoracje.... Podziwiam i życze powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za link do tego wpisu /ciekawe, czy zobaczysz ten komentarz :))/ Stolik robi wrażenie, ale i pozostałe przedmioty wyszły ci bardzo klimatyczne. Ale co ja będę kadzić, uzdolniona z Ciebie bestyjka, tylko pozazdrościć.

    OdpowiedzUsuń