Who is watching me... :)

sobota, 26 grudnia 2009

Kalina anielska




Kochane Blogowiczki!!! Bardzo pięknie i świątecznie w waszych zakątkach w ten czas... Byłam pogapiłam się , poczytałam ... Tyle ciepłych słów i pozytywnych wibracji się czuje wszędzie(tzn. tam , gdzie bywam!, a odwiedzam kapitalne miejsca , kreatywnych kobiet!). Dorzucam swoje trzy grosze... Miłego świętowania, sylwestrowania i codzienności miłej ... :)
Poza tym -anielica . Dla córki szyta, sama nabierała kszałtu, koloru itp. Nie miałam zupełnie koncepcji jaka będzie... Poza tym to moja , w typie "anielskim" pierwsza, więc lęk jaka w ogóle? Oto jaką chciała zostać?! Chciała być po prostu wizualizacją mojej córki Kaliny , bo szelma podobna do niej jak nie wiem co, więc jest Kaliną z imienia też! ;)















Zobaczcie same, czyż nie są podobne?!

poniedziałek, 21 grudnia 2009

No to dzisiaj Was zamęczę... :)



Zamęczę i już! Bo "potem" nie będzie wypadało bombkami świecić po oczach... A mam jeszcze frywolitkowe, to pokazuję , a niech tam! Powiecie najwyżej , że baba zwariowała z częstotliwością postów... Albo nikt nie zajrzy , ale co tam , pokażę i już! :) Pozdrawiam wszystkich, komu się będzie chciało jeszcze raz tu przybyć ... Buźka ! :)

Mini seria widoczkowa .



Oto kilka bombek z serii "widoczkowo-błękitnej" , uwielbiam takie w stylu "sielskie obrazki"... Dziękuję Penelopo, za rady w sprawie szczegółów technicznych. Mam pewne hamulce, żeby odważnej zacząć działać z "spękaczem " wymagającym wypełnienia, ciągle mam wrażenie , że spapram pracę... Póki co , takie mi wychodzą... ;)

sobota, 19 grudnia 2009

Na bombki czas najwyższy...




Jak już są , no to trzeba by je pokazać.... A to jeszcze nie wszystkie , bo frywolitkuje się kilka , nie zważając na przecięte paluchy, chce im się być w święta na choince i w prezencie podarowanym... :) Kilka lakieruje się wciąż, ale to już nudne... Zatem dziś kilka skończonych niby... ;) Decu w "moim stylu"- czyli - "amatorski rozpaczliwiec" - jak sam autor mawia... ;)

piątek, 18 grudnia 2009

A u mnie wczoraj Aniołek był...



Wczoraj "pan poczta" przyniósł paczuszkę... Zaskoczenie totalne dla mnie, nawet wmówiłam "panu", że to pewnie córka coś sobie na mój aders zamówiła... Ale patrzę i widzę swoje imię i imię Aniołeczka , czyli Małgosi ( "Kobiecy duch inności"). Dostałam śliczną świąteczną niespodziankę : Anioła Mikołaja ( Eustachy ma kupla po fachu i towarzysza teraz! ), jabłuszka tildowe z pachnącym godździkiem , sianko a na nim aniołka - amorka gipsowego... Wszystko śliczne i cieszy mnie ogromnie, że komuś się chciało, przygotowało , wysłało ech!!!!

Małgosiu - serdecznie dziękuję z całego serca!!!!!!!!!! :)

środa, 16 grudnia 2009

Na happy hours... :)






Wymęczyłam zegar decu.... Od jakiegoś czasu, bez pospiechu lakierowalam, lakierowałam , lakierowalam ... Nie miałam jakoś weny do skończenia , do zmontowania , do powieszenia... Ale jest (!) i na happy hours mam nadzieję ... No i jeszcze przy okazji grawerowane jajko w tle, żeby nie pisać posta z pisankami, bo nie wypada w ten zimowy czas. Bajkowo się zrobiło , jest ślicznie za oknem i piernikami pachnie dom... :)

piątek, 11 grudnia 2009

Eustachy I...


Przedstawiam Wam oto : Eustachy Pierwszy! Mój pierwszy tildowy produkt w typie anielskim. To "męsko-mikołajowy" gatunek , skrzydlaty, jak na "engela" przystało! Jak widać to "młodzian", bo zarostu nie posiada jeszcze... Dorobiłam mu skarpety i rękawiczki z włóczki , w końcu chyba zima przyjdzie (?) i musi być chłopak przygotowany na okoliczność takową. Po malutku świątecznie się u mnie robi, bo pierniczki i serducha w "klimacie'
również gotowe... :) Pozdrawiam !

środa, 9 grudnia 2009

Parę rzeczy na "K"


Zawzięłam się i wytwarzam... Pomimo okropnej sprawy na "Ch"- czyli choróbska w rodzinie powstało parę rzeczy na "K" - czyli kolczyki i kartki świateczne. Chorujemy już wszyscy praktycznie : córka , zięć, Kubuś znowu na zastrzykach ,( gronkowiec odzywa się non-stop co miesiąc... ) moje drugie dziewczę też i ja...
Jako , że do "twardzieli " się zaliczam, walczę ostro z infekcją... Mój sposób, to twórcze działanie , więc machnęłam parę kartek świątecznych i parę kolczyków. Kartki są w całości eksperymentalne, ponieważ do tej pory robiłam zdobione haftem krzyżykowym, a teraz czegoś nowego spróbowałam . Kolczyki mają formę moich ostatnio ulubionych gronek ,a wykonane są z kamieni też ukochanych : labradorytów i frenitu. Wystawiam je w Bazarku, może komuś się spodobają?... :)

niedziela, 6 grudnia 2009

Deko - deco...















Dla odmiany dziś "deko - deco", czyli parę bombek decoupage'owych wylakierowało się i można pokazać je światu... :) Sprężam się jeszcze z kilkoma, bo Boże Narodzenie tuż - tuż, a ja sobie ażuruję wydmuszki w najlepsze np. ;)

























A na lepszą pracę ślinaianek coś , co tygryski lubią najbardziej , czyli kaczka z jabłkami.... mniam ! :)













Dziękuję za liczne odwiedziny i witam nowe osoby zaglądające do mnie! :) Ja również rewanżuję się rewizytami, co skutkować będzie pewnie nowymi inspiracjami . Powiem szczerze , sama się już tego boję , co też jeszcze zacznie mi się chcieć robić... ;)
Trzymajcie się cieplutko ! :)