Who is watching me... :)

wtorek, 18 listopada 2014

Mania

No i jestem już po kursie lalki artystycznej... ;) Było niezwykle intensywnie i niezwykle w sensie emocjonalnym. Warsztaty okazały się strzałem w dziesiątkę, prezentowana autorska technika "Pocieszanki": fantastyczna, polecam każdemu! :) Trudna maksymalnie, wymagająca skupienia, znajomości anatomii, wszechstronnych  umiejętności takich jak biegłe operowanie techniką filcowania na sucho i jeszcze kilkoma - niezbędne wręcz. Poza tym wspaniała ciepła atmosfera twórcza. Twórczyni metody i prowadząca kurs to niesamowicie utalentowana kobieta z wielką pasją i zaangażowaniem. Przy jej wsparciu oraz pomocy powstała główka tej oto Maniuśki. Druga część kursu obejmującego ciałko lalki w grudniu i już się cieszę. No cóż, teraz należy dużo ćwiczyć, bo samodzielnie powtórzyć w domu wszystkie etapy pracy i zrobić to w miarę poprawnie do najprostszych zadań nie należy. Ale podjęłam wyzwanie, więc zamierzam dzielnie walczyć z materią. :)
Pozdrawiam wraz Manią. 



 


poniedziałek, 10 listopada 2014

druga odsłona...

Skrzacik w odsłonie pt "Jestem Ekolożką". Laleczka z urody płeć ma nieprzypisaną, nawet jak przygotowywałam drugi komplet garderoby, myślałam że chłopiec mi się wyłoni... Jednak nie, dla mnie to dziewczynka - ekolożka, kocha zwierzątka i aktualnie opiekuje się jeżykiem. ;) Jak wspomniałam, to lala z poprzedniego posta. Kto ma ochotę, obejrzy jak ubranko zmienić może charakter zabawki i tym samym dowolność kreowania postaci. W temacie lalek muszę się sprężyć i pokazać ciuszki w szczegółach oraz proces powstawania ciałka, takie mam założenia, postaram się sprostać. Poza tym jestem mocno zaangażowana w WOŚP'owy projekt pt. "NON OMNIS MORIAR" jest to pierwszy sutaszowy "Wędraś" z tragiczną historią w tle... TU możecie poczytać o akcji. Za kilka dni obiecuję post i fotki mojej cząstki, więc zapraszam już dziś, zaglądajcie i bywajcie zdrowo. :)










czwartek, 16 października 2014

Skrzacik raz... ;)

Ach, jak zwykle brak czasu na regularne prowadzenia bloga... Nadrabiam. :)
Dziś moja pierwsza nieudolna lala z rzeźbioną twarzą. Jest to swoista modyfikacja głowy robionej metodą waldorfską z rzeźbieniem na sucho w runie owczym. Muszę powiedzieć że poruszam się w temacie jak dziecko we mgle: zrobienie twarzyczki i obszycie tkaniną wierzchnią nie jest proste, kiedy chce się to zrobić w miarę poprawnie i estetycznie. Mój "skrzat" nawet dostał mianowany "brzydalem" oraz "porażką". Pomimo trudności myślę że jakoś z tematu udało mi się wybrnąć. Mam świadomość braków w technice i chciałabym jednak od fachowca się uczyć, bo do pewnych myków nie sposób samemu dotrzeć. Jestem kompletnym samoukiem, jeśli chodzi o techniki rękodzielnicze , ale tym razem postanowiłam skorzystać z profesjonalnego kursu. :) Dla mnie zgłębianie nowych technik to czysta przyjemność, więc i uczestniczenie w kursie sobie funduję w ramach sprawiania sobie frajdy. Kurs ma odbyć się po połowie listopada, sama jestem ciekawa jak wypadnie i na ile pozwoli mi rozwinąć skrzydła i popracować nad własną wersją lali kolekcjonerskiej.
Tymczasem wspomniany brzydalek  w odsłonie pt. "Skrzacik", bo jest też  drugie "wcielenie" owego. Właśnie pracuję nad fotkami, więc wkrótce nowa sesja.
 Zapraszam - buziaki. :)











piątek, 26 września 2014

Dziś: MiMi i jej miś :)

Zabrałam MiMi na ogródkową sesję. Tym samym mogę Wam zaprezentować dziewczynę w pełnej krasie. W którymś z następnych postów pokażę garderobę małej. :) Jest z tym nieco zabawy ale i frajda niemała z tworzenia. Dziś stosuję zasadę- minimum słów, maksimum zdjęć. Zatem proszę - oto Mimi i jej miś.
P.s.I. Ewelinko - pojawiły się!  :) Jest wnuk - mój ponad  życie ukochany: Jakub(lat 7). Tym bardziej mnie rozrzewnia temat , jak myślę... ;)
P.s.II. Asiu (bestyjeczko), a wiesz, że kiedy zapaliłam się do lal kolekcjonerskich od razu pomyślałam o Tobie? Pierwotnie zafascynowały mnie takie "podrzeźbiane" na bazie runa owczego formy i nawet na kurs się zapisałam, który to dziś się zaczyna w Warszawie, ale Organizatorka zamilkła i do mnie się nie odezwała... Więc postanowiłam sama rozgryzać co w trawie piszczy, łącznie z  formami "spersonalizowanymi" do czego nieśmiałe robię podejście też, a co?! Kto mi zabroni kosztować nowego? Niewykluczone że w zamyśle na Dolnym Śląsku kurs lali kolekcjonerskiej i o tym myślałam dla nas może... Ale jak widać, w międzyczasie można jakieś kroki poczynić w kierunku podążania do doskonałości czy, (lub),do wypracowania własnego stylu - do czego Ciebie zapraszam i zachęcam bardzo serdecznie. Jestem we Wro. b. często, (mamy mieszkanie w którym córka się urządza na stałe), tak że na kawkę i pogaduchy "pasyjne", zawsze - bywaj. :)
 p.s.III. miało być minimum słów... ehhhh - w następnych postach przedstawię proces powstawiania lal , bo to fascynujące wielce! (sama wciąż szukam postów , zdjęć w tematyce etc. i post o farbach, pamiętam.)
p.s. IV dziękuję za sugestie, zatem pozostaję przy blogu moim , powiedzmy: "prezentującym pełen wachlarz możliwości autorki"! ;) hihi ;) choć w kwestii lal, miałam pomysł na takie fajne logossssooo ;)
Serdeczności!